Nieprzystosowana popłoka, żeby żyć tu na ziemi
Pierś, góra, dół, jakimś cudem oddycha wciąż
Zakodowana dusza rozkwita w nadziei
Nasycona tlenem w małym obiegu z krwią
Zamulione oczy, znajome głosy
Powietrza, zapach jest tutaj ostry
Jednym spojrzeniem, uzależnie, że jak narkotyk
Nieśmiały uśmiew, jestem wzruszony
Mały człowiek, który może cię nauczyć
Jak na nowo zachwycać się światem
Miniony chwil nie zdołażysz powtórzyć
Jedno spojrzenie, które zmienia twój charakter
Czasu nie możemy copnąć, nie da się go kupić
Tak, w dni definicja globalnej waluty
Wczoraj my byliśmy dziećmi
Mieliśmy wytarte buty
Pierś, góra, dół, jakimś cudem oddycha wciąż
Zakodowana dusza rozkwita w nadziei
Nasycona tlenem w małym obiegu z krwią
Zamulione oczy, znajome głosy
Powietrza, zapach jest tutaj ostry
Jednym spojrzeniem, uzależnie, że jak narkotyk
Nieśmiały uśmiew, jestem wzruszony
Mały człowiek, który może cię nauczyć
Jak na nowo zachwycać się światem
Miniony chwil nie zdołażysz powtórzyć
Jedno spojrzenie, które zmienia twój charakter
Czasu nie możemy copnąć, nie da się go kupić
Tak, w dni definicja globalnej waluty
Wczoraj my byliśmy dziećmi
Mieliśmy wytarte buty